Środa, 16 września 2026
Imieniny: Kornel, Cyprian, Edyta
Polityka Krajowa 23.06.2026 Wideo

Powrót szczytów V4. Tusk pod Budapesztem o zaufaniu, lojalności i sile regionu

Po dwóch latach przerwy premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej znów usiedli przy jednym stole. Pod Budapesztem Donald Tusk mówił o odbudowie zaufania i wspólnym głosie regionu w Europie.
Wideo Powrót szczytów V4. Tusk pod Budapesztem o zaufaniu, lojalności i sile regionu

Pierwszy formalny szczyt od dwóch lat

Po długiej przerwie Grupa Wyszehradzka wróciła do rozmów na najwyższym szczeblu. Pod Budapesztem odbyło się pierwsze formalne spotkanie szefów rządów państw V4 od 2024 roku, a sam fakt zwołania takiego szczytu został odebrany jako sygnał, że Polska, Czechy, Słowacja i Węgry chcą ponownie sprawdzić, czy możliwa jest bliższa współpraca mimo wcześniejszych napięć i politycznych różnic. To ważne, bo mowa o formacie, który przez lata był jednym z najgłośniejszych głosów Europy Środkowo-Wschodniej w Unii Europejskiej.

Donald Tusk, biorący udział w spotkaniu jako szef polskiego rządu, zwracał uwagę, że przyszłość tej współpracy nie zależy wyłącznie od wspólnych interesów gospodarczych czy geopolitycznych. W jego ocenie kluczowe jest to, czy państwa członkowskie wrócą do stylu działania opartego na wzajemnym zaufaniu i lojalności. To właśnie ten element premier wskazał jako fundament, bez którego nawet najbardziej oczywista wspólnota interesów może nie przełożyć się na realny wpływ w Europie.

"Wszystko zależy od tego, czy wrócimy do sposobu działania opartego na zaufaniu i wzajemnej lojalności"

Donald Tusk, premier

W tle tych słów jest szerszy kontekst polityczny. V4 w ostatnich latach nie mówiła jednym głosem tak często jak wcześniej, a rozbieżności między stolicami regionu osłabiły znaczenie całej grupy w europejskich dyskusjach. Dzisiejsze spotkanie pokazało jednak, że mimo sporów nadal istnieje przestrzeń do rozmowy o sprawach, które bezpośrednio dotyczą mieszkańców tej części kontynentu - od cen energii, przez politykę migracyjną, po przyszłość rolnictwa i funduszy unijnych.

  • Szczyt pod Budapesztem był pierwszym formalnym spotkaniem Grupy Wyszehradzkiej od 2024 roku.
  • Ostatni szczyt V4 z udziałem szefów rządów odbył się w lutym 2024 roku w Pradze.
  • Grupę Wyszehradzką tworzą cztery państwa: Polska, Czechy, Słowacja i Węgry.

Tusk: region może znów liczyć się w europejskiej debacie

Premier podkreślił, że każde z państw V4 może ponownie odegrać ważną rolę w kształtowaniu wydarzeń w Europie. W praktyce chodzi o to, by kraje regionu nie działały wyłącznie osobno, lecz w sprawach wspólnych występowały razem, nawet jeśli w innych obszarach mają odmienne stanowiska. Tusk zaznaczył, że taka współpraca ponad istniejącymi różnicami jest możliwa i może przynosić korzyści nie tylko samym członkom grupy, ale całemu regionowi Europy Środkowo-Wschodniej.

"Każde z naszych państw może ponownie odgrywać ważną rolę w kształtowaniu wydarzeń w Europie. Dzięki temu możliwa jest także współpraca ponad istniejącymi różnicami, w sprawach istotnych dla naszych krajów i całego regionu"

Donald Tusk, premier

W jego wystąpieniu mocno wybrzmiał argument, że V4 jest najsilniejsza wtedy, gdy opiera się na przekonaniu o dobrych intencjach partnerów. To nie tylko polityczna deklaracja, ale też nawiązanie do okresów, w których państwa regionu skutecznie budowały wspólny front i potrafiły wpływać na decyzje podejmowane na forum unijnym. Szef polskiego rządu przypominał, że siła tej grupy nie wynika wyłącznie z liczby ludności czy położenia geograficznego, lecz z umiejętności działania razem w momentach, gdy ważą się sprawy istotne dla obywateli.

"Współpraca w ramach V4 przynosi najlepsze rezultaty wtedy, gdy opiera się na wzajemnym zaufaniu oraz przekonaniu o dobrych intencjach partnerów"

Donald Tusk, premier

Premier wskazał też, że jeśli państwa V4 będą pamiętać o tym, co je łączy ponad konfliktami, ich głos w Europie znów może stać się słyszalny. To ważna deklaracja w czasie, gdy w Unii ścierają się interesy dużych i mniejszych państw, a region Europy Środkowo-Wschodniej zabiega o utrzymanie wpływu na decyzje dotyczące bezpieczeństwa, finansów i rozwoju. W takim układzie wspólne stanowisko Warszawy, Pragi, Bratysławy i Budapesztu może znaczyć więcej niż cztery oddzielne głosy.

"Jeśli zawsze będziemy rozumieli, że to, co nas łączy niezależnie od konfliktów, jest silniejsze niż to, co nas dzieli, to Europa zacznie nas słuchać"

Donald Tusk, premier

Energia, migracja, fundusze i rolnictwo na wspólnej liście tematów

W wystąpieniu premiera padła wyraźna lista obszarów, w których państwa Grupy Wyszehradzkiej nadal mają wiele wspólnych interesów. Chodzi o bezpieczeństwo energetyczne, politykę klimatyczną, migrację, politykę spójności oraz rolnictwo. To właśnie te kwestie najczęściej przekładają się na codzienne życie mieszkańców regionu - od rachunków za energię i kosztów produkcji rolnej, po zasady podziału środków unijnych i rozwiązania dotyczące ochrony granic.

W praktyce oznacza to, że mimo politycznych różnic kraje V4 mogą szukać wspólnego stanowiska tam, gdzie stawką są konkretne interesy gospodarcze i społeczne. Bezpieczeństwo energetyczne pozostaje jednym z kluczowych tematów dla całego regionu, podobnie jak polityka klimatyczna, która wpływa na przemysł, transport i domowe budżety. Z kolei polityka spójności i rolnictwo to obszary szczególnie ważne dla państw Europy Środkowo-Wschodniej, które nadal zabiegają o silną pozycję w negocjacjach dotyczących przyszłych unijnych pieniędzy i zasad wsparcia dla wsi.

Donald Tusk podkreślił, że właśnie w tych kluczowych dziedzinach państwa regionu łączy więcej, niż dzieli. To istotne, bo pokazuje, że nawet jeśli między stolicami pojawiają się spory polityczne, to w sprawach praktycznych możliwe jest budowanie wspólnego frontu. Taki kierunek współpracy może wzmacniać wpływ państw regionu na decyzje zapadające w Europie, zwłaszcza gdy w grę wchodzą interesy krajów położonych na wschodniej flance Unii.

V4 jako głos Europy Środkowo-Wschodniej

W swoim wystąpieniu premier wrócił także do roli, jaką Grupa Wyszehradzka odgrywała wcześniej wobec nowych państw członkowskich Unii Europejskiej i krajów wschodniej flanki. Przypomniał, że wtedy, gdy V4 działała lojalnie i solidarnie, była dla wielu państw punktem odniesienia i źródłem politycznej nadziei. W jego ocenie nie ma powodu, by ten format nie wrócił do takiej roli również dziś, zwłaszcza w realiach silnej konkurencji interesów w Brukseli.

"Wtedy, kiedy V4 był lojalny i solidarny, dawał też takie światło nadziei wszystkim państwom ze wschodniej flanki, wszystkim tzw. nowym członkom Unii Europejskiej. Nie widzę żadnego powodu, żeby znowu V4 był takim drogowskazem dla tych wszystkich, którzy w konfrontacji z Niemcami, z Francją, z biurokracją brukselską w samotności nie mają szans"

Donald Tusk, premier

To zdanie mocno wpisuje się w debatę o miejscu Europy Środkowo-Wschodniej we wspólnocie. Mniejsze i średnie państwa regionu od lat podkreślają, że w pojedynkę trudniej im przeforsować własne rozwiązania wobec największych graczy w Unii. Wspólne działania w ramach V4 mają więc nie tylko wymiar symboliczny, ale także praktyczny: chodzi o skuteczniejsze reprezentowanie interesów regionu na forum europejskim oraz wzmacnianie pozycji tej części kontynentu podczas najważniejszych negocjacji.

Donald Tusk przypomniał również, że gdy Grupa Wyszehradzka działała jak jeden blok, była w stanie nie tylko wpływać na europejską debatę, ale wręcz narzucać kierunek części decyzji. To mocne podsumowanie doświadczeń z przeszłości i jednocześnie sugestia, że powrót do bardziej zwartej współpracy może zwiększyć znaczenie regionu. Dla obywateli Polski, Czech, Słowacji i Węgier to sygnał, że sprawy dotyczące energii, migracji, rolnictwa czy funduszy unijnych mogą być skuteczniej bronione wtedy, gdy region mówi jednym głosem.

"Gdy Grupa Wyszehradzka była jak jedna pięść, to byliśmy w stanie nie tylko wpływać, ale również narzucać decyzje w Europie"

Donald Tusk, premier